Sądownictwo w Polsce – geneza upadku

Sądownictwo w Polsce – geneza upadku

Wysokie poparcie społeczne dla antydemokratycznych przemian dokonywanych przez PIS wskazuje, że stan sądownictwa w Polsce jest bliski dna.

Konieczna jest analiza przyczyn i znalezienie recepty. To ostatni moment na refleksję samego środowiska i całego Narodu, który jeśli ma się rozwijać powinien umieć myśleć nie tylko „po szkodzie”

  • Skażenie złą przeszłością
  • Feudalna struktura i regulaminy
  • Brak reform i samoregulacji
  • Brak konkurencji i kontroli zewnętrznej
  • Wadliwe założenia

  • Skażenie złą przeszłością

Lata niewoli i braku państwowości sprzyjały rozwojowi patologicznych struktur, reguł i zachowań. Za zmianą ustroju, rozwojem Państwa nie szły w parze istotne i konieczne zmiany w trzeciej władzy. Elity tej ważnej dla funkcjonowania kraju struktury były budowane i wychowywane przez tych, którzy mieli na uwadze własny interes, zachowanie pozycji i przywilejów. Zawód prawnika przechodził „z ojca na syna”, szanse na wejście do klanu prawniczego były takie jak uzyskanie za „komuny” zameldowania w Warszawie – warunkiem zameldowania było posiadanie mieszkania, a mieszkania nie można było dostać bez zameldowania. Nabory na aplikacje sędziowskie też były dla wybranych.

  • Feudalna struktura i regulaminy

Aby zostać prawnikiem trzeba było, jak w średniowieczu, terminować u majstra/patrona. Tak jak w średniowieczu, do dziś młodzi prawnicy są darmowymi wyrobnikami. To działa jak fala w wojsku. W zawodzie prawniczym prawo pracy to fikcja. Skoro już na początku drogi prawnik rozumie, że prawo się nie liczy, że można i należy je traktować instrumentalnie, dla własnych korzyści, a nie jako coś fundamentalnego, jak dekalog, to jest to człowiek ze złamanym kręgosłupem moralnym. Tak jak zabicie człowieka jest sprawdzianem dla adepta mafii, tak łamanie prawa pracy jest inicjacją w tej korporacji, która powinna być wzorem przestrzegania prawa.

Kodeksy moralne zawodów prawniczych służą bardziej solidarności korporacyjnej niż moralności. Kolegia dyscyplinarne, podobnie jak w medycynie czy kościele to bardziej zasłona i ochrona przed odpowiedzialnością, a nie dodatkowe mechanizmy pilnowania najwyższych standardów.

  • Brak reform i samoregulacji

Sędziowie przekonani o swojej wyższości i pozycji, żyjący w świecie, gdzie nie wolno było dyskutować z wyrokami sądów czy ich krytykować nie widzieli powodu, aby coś zmieniać. Prestiż zawodu, pewność pracy, wysokie zarobki – po co coś zmieniać? Teoretycznie istniało prawo do sprawiedliwego sądu, dwóch instancji …

– teoretycznie, bo wyroki Trybunału Konstytucyjnego uznające, że przepisy są niezgodne z Konstytucją, ale mają dalej obowiązywać to był grzech pierworodny polskiego prawa i sądownictwa

– teoretycznie, bo praktyka delegowania sędziego do sądu wyższej instancji i możliwość jego odwołania praktycznie czyniła iluzoryczność jego niezawisłości i niezależności – można sobie zadać pytanie ile spraw ważnych dla polityków i urzędników trafiało do takich sędziów i jakie to były wyroki

– teoretycznie, bo np. w sprawach rodzinnych kasacja nie była możliwa, sprawy kończyły się na sądach okręgowych, brak więc było postanowień Sądu Najwyższego, sędziowie (raczej sędzie) dyskryminowały mężczyzn i ojców, druga instancja jako niepodlegająca kontroli mogła pisać dowolne bzdury w uzasadnieniach, lekceważyć prawo wprost i nikt im nic nie mógł zrobić

– teoretycznie, bo zażalenia na zarządzenie sędzi (w sądach rodzinnych pierwszej instancji to prawie 100%) o odmowie sprostowania protokołu w sprawach bez składu 3 osobowego (większość spraw pierwszej instancji) trafiały do tzw. pełnego składu – czyli do tej samej sędzi/sędziego (!).

– teoretycznie, bo prawo sobie a sędziowie sobie – szerzej w „Case study upadku sądownictwa”

– teoretycznie, bo o zwolnieniu z kosztów decyduje referendarz, a skargę wnosi się do sędziego prowadzącego sprawę (czyli znów do siebie, bo niezależność referendarzy to raczej fikcja, skoro ten sam referendarz zwalnia stronę z kosztów (100 zł), gdy jeden sędzia chce ją prowadzić, a odmawia zwolnienia (za tydzień, te same dokumenty, ten sam stan faktyczny) gdy sprawa trafia do innej sędzi, bo strona wycofała wniosek, gdy sprawa w cudowny sposób została „wylosowana” przez gnębiącą wnioskodawcę sędzię – drugi raz cudów nie było, ale nie było też zwolnienia. Dla tych, którzy nie wiedzą jak radzić sobie z losowaniem wskazówka – o tym kiedy wniosek/pozew trafi to losowania decyduje referendarz do którego należy sprawdzenie czy wniosek nie ma braków formalnych – więc może to być termin dowolny, niezgodny z datą wpływu.

– i tak dalej, i tak dalej…

  • Brak konkurencji i kontroli zewnętrznej

Brak konkurencji – należy to rozumieć tak, że obywatel nie może wybrać innego sądu – jest przypisany jak chłop pańszczyźniany do ziemi. Na szczęście wprowadzono (ułomne, bo ułomne, ale jednak) losowanie i sędzia nie może już straszyć strony, że wszystkie sprawy i tak trafią do jej właściwości zgodnie z rejonizacją. Ale jak pokazuje życie jak nie do niej, to do koleżanki i kolegów w drugiej instancji.

Brak kontroli zewnętrznej – to brak możliwości skierowania środka odwołania do innego sądu – inna apelacja (np. sprawa z Poznania mogłaby być skarżona w Warszawie, Szczecinie czy Krakowie) – większość to i tak rozstrzygnięcia na posiedzeniach niejawnych, a generalną zasadą powinno być, że powód decyduje o pierwszej instancji, pozwany zaś o drugiej lub na odwrót.

Brak kontroli zewnętrznej to także np. możliwość kontroli sędziów przez Izbę Dyscyplinarną powoływaną spośród sędziów z najwyższym autorytetem, rekomendowanych przez ogół adwokatów, radców prawnych, prokuratorów i sędziów przy zasadzie np. 5 kandydatów na jedno miejsce i wybranych przez obywateli w wyborach powszechnych – może to być funkcja dożywotnia z jednym bezpiecznikiem – na wniosek 100 000 obywateli sędzia może być odwołany jeśli zdecyduje o tym co najmniej 70% wyborców przy co najmniej 50% frekwencji

  • Wadliwe założenia

Należy dokonać szczegółowy przegląd prawa przez komisję kodyfikacyjną – wybraną jak wskazano wyżej dla Izby dyscyplinarnej. Powinien powstać serwer błędów w prawie – każda zgłoszona przez obywatela uwaga byłaby przez komisję recenzowana i poddawana decyzji wyborców czy temat jest ważny i powinien być przedmiotem szczegółowych prac komisji.

Sędzią nie powinno stawać się poprzez ukończenie aplikacji sędziowskiej – może ona być pomocna, ale funkcja ta powinna być zwieńczeniem kariery – minimum 10 lat pracy jako radca prawny, adwokat, prokurator w dziedzinie, którą ma się rozstrzygać – funkcja dożywotnia z jednym bezpiecznikiem – na wniosek 100 000 obywateli sędzia może być odwołany jeśli zdecyduje o tym co najmniej 70% wyborców przy co najmniej 50% frekwencji

Artur Dziedzic