Case study upadku sądownictwa

Case study upadku sądownictwa

Na przykładzie rzeczywistych spraw sądowych opisujemy dlaczego sądownictwo jest na dnie i dlaczego istnieje wysokie poparcie społeczne dla antydemokratycznych przemian dokonywanych przez PIS

kpc – a co to takiego, mógł spokojnie zapytać sędzia rodzinny, bo i tak powołanie się na dobro dzieci i doświadczenie życiowe sędzi było „przyklepywane” przez drugą instancję nawet wtedy, gdy:

– sędzia (SSR Alicja Baranowska, Sąd Rejonowy Poznań Grunwald i Jeżyce) nie potrafiła rozstrzygnąć sprawy o kontakty przez prawie 10 lat (apele Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Obywatelskich i innych organizacji i zalecenia, aby sprawy kontakty rozstrzygać pilnie, aby prawa rodzicielskie nie trafiały do rodzica, który utrudnia kontakty spływały po sędziach jak woda po kaczkach)

– ta sama sędzia oddaliła wniosek z nagrania pokazującego, że matka maltretuje dzieci, robi im pranie mózgu – „bo matka nie wiedziała, że jest nagrywana

– ta sama sędzia najpierw uznała, że nie posiada wiedzy specjalistycznej i dopuściła dowód z biegłych psychologów, a potem, gdy opinie były niekorzystne dla matki, uznała, że ojciec zmanipulował biegłych psychologów (!) – trzy składy, w dwóch sprawach (!!!???)

– ta sama sędzia najpierw zabezpieczyła kontakty dzieci z ojcem (na ok. 30% czasu w roku), a gdy matka blokowała kontakty nie zagroziła jej ukaraniem (tak, aby ukarać matkę, trzeba jej najpierw zagrozić, a sprawa trwa 2 lata bo sędzia żąda zeznań, gdy dowody są na piśmie i brakuje jej czasu na kolejnych rozprawach przez kilka lat i doprowadza do wygaszenia idealnych dotychczas kontaktów działając wręcz jak drugi pełnomocnik matki, a nawet bardziej, bo pełnomocnik nie ma tyle praw i środków co sędzia)

– ta sama sędzia ustala alimenty na poziomie prowadzącym do utraty płynności ojca – z dnia na dzień wobec nieprawomocnego, ale wykonalnego wyroku musi wpłacić matce, która porwała dzieci, maltretowała je (patrz wyżej oddalone dowody) ponad 50. 000 zł mimo regulowania na bieżąco i w terminie zabezpieczonych kwot – wyrok to prawie 2 krotność zabezpieczenia – matka nie pracuje, zeznaje, że utrzymuje się z alimentów (dzieci) i 500+, nie pracuje, ma dom, samochód, żyje w luksusie, lata za granicę na wakacje itp. Wobec braku nieprawidłowości w dochodach ojca (badane są dokumenty z wiele lat – pełne wydruki z ksiąg) – wydaje wyrok w oparciu o swoje doświadczenie życiowe – „powszechnie wiadomo, że przedsiębiorcy ukrywają dochody”. Cóż z tego, że (o dziwo) sąd drugiej instancji obniża te kwoty, skoro matka jest praktycznie bezkarna i nie zwraca pieniędzy – formalnie to pieniądze dzieci (mimo, że na rachunkach matki i że powinna liczyć się z wyrokiem drugiej instancji), więc pozwać trzeba byłoby własne dzieci, w wieku ok. 10 lat i spróbować wyegzekwować wyrok (!), a potrąceń czy zaliczenia na poczet przyszłych alimentów nie można zrobić (!)

– ta sama sędzia ogranicza władzę ojca nie dlatego, że można mu cokolwiek zarzucić, a dlatego, że „między rodzicami istnieje konflikt” – cóż z tego, ze wywoływany przez matkę i to z powodów procesowych (jak widać skutecznie). Co więcej sąd drugiej instancji zatwierdza to z tych samych powodów, gdy przepisy (właśnie wprowadzone) nakazują mu ograniczać władzę rodzica tylko w wyjątkowych sytuacjach (nie douczyli się jeszcze?)

– sędzia (już nie ta sama) pomija przepisy o prekluzji dowodowej mimo oczywistego zlekceważenia przepisów i własnego zarządzenia i bezpodstawnie (bo ojciec nie godząc się na przedłużanie procesu po wyznaczaniu kolejnych terminów tylko dlatego, że matka właśnie ma takie życzenie i bezsensowne badanie jego ksiąg rachunkowych – poprzednio i tak sąd to zlekceważył, a ma pełne deklaracje podatkowe – nie wyraził zgody na zobowiązanie dostarczenia ksiąg i wyciągów za 3 lata – nic by nie wykazały, a powodem zmniejszenia alimentów są potrzeby dzieci w czasie kontaktów – te same pieniądze, których nie wyda matka, wyda ojciec) uznaje, że ojcu nie przysługuje prawo do zmniejszenia alimentów, gdy już po ich ustaleniu nałożono na niego prawo i obowiązek kontaktów z dziećmi w wymiarze ok. 30% czasu w roku – (po latach walki udało mu się), aby móc pokrywać potrzeby dzieci w czasie gdy są z nim i matka tych wydatków w oczywisty sposób nie ponosi (wakacje, weekendy…), a ojciec musi dodatkowo jeździć do dzieci prawie 400 km w jedną stronę – sąd nie uznaje za słuszne, aby to matka zawoziła dzieci na kontakty, a ojciec je odwoził co byłoby i sprawiedliwe finansowo, czasowo, ale przede wszystkim było dobrym sygnałem dla dzieci, że rodzice to akceptują. Co więcej sąd drugiej instancji sankcjonuje taki wyrok bo „do kontaktów z dziećmi praktycznie nie dochodzi” – po wniesieniu sprawy o zmniejszenie alimentów matka praktycznie uniemożliwiła kontakty młodszych dzieci, a najstarszego syna, który nie poddawał się już jej naciskom wyrzuciła z domu na bruk na 10 dni przed egzaminami gimnazjalnymi.

– ten sam sąd (Sąd Rejonowy Poznań Grunwald i Jeżyce) – bo mimo wyrzucenia dziecka właściwy jest sąd dla miejsca zamieszkania matki – przez pół roku nie wydaje postanowienia zabezpieczającego władzę rodzicielską ojcu (wcześniej mu ja ograniczono) – potem wydaje zabezpieczenie alimentów dla 16 latka na poziomie 50% tego co przysługiwało mu dotychczas (mimo, ze ojciec nie ma mieszkania w Poznaniu i trzeba je wynająć) – (cóż tym razem miała je płacić matka), sąd drugiej instancji (Sąd Okręgowy w Poznaniu) przyznaje rację pełnomocnikowi matki, że sąd pierwszej instancji nie rozpoznał istoty sporu i ogranicza alimenty do tego co chce matka – czyli 150 zł/mc (to zabezpieczenie, opiera się nie na dowodach a uprawdopodobnieniu potrzeb dziecka, a w sprawie zostały złożone nawet bardzo szczegółowe dowody !!!) – jaki był powód takiego orzeczenia pozostawiam domysłom czytelnika, bo prawo zostało tu pogwałcone w każdy możliwy sposób.

Tak tylko nawiasem – tak, ojciec dziecka wielokrotnie wnosił o wyłączenie sędzi (art. 49 kpc) i stwierdzenie przewlekłości – bezskutecznie!!! (przewlekłość stwierdzono już kilka lat wcześniej, ale chyba to nie był „właściwy” skład)

Artur Dziedzic